Kategoria: Liga okręgowa

MKS Wicher Kobyłka vs Madziar Nieporęt

🔜🔜🔜🔜🔜
Wszystkich sympatyków naszej ⚪🔵⚪ drużyny zapraszamy w najbliższy weekend (sobota 18 maja o godz. 11:00 w Kobyłce przy Napoleona 2a), na mecz 25 kolejki Amnis Energia Ligi Okręgowej Seniorów.
Naszym boiskowym rywalem będzie Klub Sportowy Madziar Nieporęt dla którego pozycja w tabeli determinuje i dodatkowo motywuje do zdobywania punktów potrzebnych do utrzymania w lidze. Madziar z 23 punktami zajmuje 12 miejsce w tabeli i jak pamiętamy z jesieni, to zespół który na pewno stać na więcej.
Niemniej my też jesteśmy zmotywowani i nie wyobrażamy sobie innego scenariusza jak tylko taki gdzie 3 pkt zostaną w Kobyłce. W ostatnim meczu między zespołami padło sporo goli (wygraliśmy 2:4) i jak zwykle, łatwo nie będzie ale wierzymy i mocno walczymy 🫡
Na ten moment nasz zespół z 61 punktami zajmuje 3 miejsce w tabeli ligowej 💪
Zapowiada się ciekawe sportowe widowisko na które serdecznie zapraszamy wszystkich sympatyków naszej drużyny.
MKS Wicher Kobyłka – Oficjalnie 🆚️ Klub Sportowy Madziar Nieporęt
📆 Sobota, 18 maja
🕒 Godzina 11:00
📌 Stadion: Obiekty sportowe im. A.Wiśniewskiego w Kobyłce przy ul. Napoleona 2a

 

KS Łomianki VS MKS Wicher Kobyłka

Skrót meczu

Zapraszamy na relację z meczu seniorów pióra naszego klubowego red. Darka
👇👇👇👇👇👇👇
⚽️ Stracona szansa…
Piłka nożna nie jest sprawiedliwa i (między innymi) za to ją kochamy… Po dwóch golach straconych w doliczonym czasie gry, przegrywamy na wyjeździe z Klub Sportowy Łomianki – 0️⃣ : 2️⃣ ( 0️⃣ : 0️⃣ ) w meczu XXI kolejki Amnis Energia Ligi Okręgowej. Gospodarze wykorzystali naszą grę w osłabieniu i w końcówce przechylili szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Tym samym powtórzył się scenariusz z jesiennego spotkania w Kobyłce. Zapraszamy na pomeczową relację z Łomianek ⤵️
Stawka spotkania od pierwszych minut udzielała się obu drużynom. Na boisku widać było pewną zachowawczość, mimo to, lepiej w spotkanie weszli gospodarze, którzy zaatakowali jako pierwsi. W 7. minucie jeden z rywali strzelił z dystansu ale piłka poszybowała nad poprzeczką bramki. Dużo groźniej było cztery minuty później. Po dośrodkowaniu w pole karne, zupełnie niekryty gracz Łomianek uderzył piłkę głową po koźle. Ta na nasze szczęście trafiła tylko w słupek. Wicher odpowiedział w 26. minucie gry, gdy podbite przez obrońcę dośrodkowanie Macieja Rajkowskiego, o mały włos nie zaskoczyło Eryka Rudeckiego, który z trudem odbił futbolówkę. Dobijać próbował jeszcze Mateusz Trąbiński, ale strzał piętą „Trąby” był niecelny. W dalszych fragmentach spotkania dużo było walki, mało klarownych sytuacji. Po początkowej przewadze rywali, mecz się wyrównał i obie drużyny do szatni schodziły przy wyniku 0:0.
Jako, że od kilku już spotkań, drugie połowy w wykonaniu Wichru są lepsze, toteż kibice z Kobyłki liczyli na poprawę gry swoich podopiecznych w drugich czterdziestu pięciu minutach. Chwilę później, nasi piłkarze zabrali się za realizację tego scenariusza. W 50. minucie spotkania Jan Szulkowski uderzył po ziemi zza pola karnego. Piłka minimalnie minęła słupek bramki rywali. W kolejnych minutach napór Wichru rósł, a gospodarze skupieni byli na defensywie. W 59. minucie gospodarze popełnili błąd przy wyprowadzeniu piłki. Tę przejął Mateusz Trąbiński, ale uderzył zbyt lekko by zaskoczyć golkipera miejscowych. Cztery minuty później Wicher miał kolejną okazję. Głową strzelał Jan Szulkowski, futbolówkę wybili obrońcy Łomianek, a dobitka Damiana Suchockiego była bardzo niecelna. Dobra gra Wichru zaowocowała kolejną sytuacją bramkową. W 66. minucie meczu, lewą nogą zza pola karnego uderzył Jan Skotnicki, i choć licznie zgromadzeni na stadionie kibice Wichru widzieli już piłkę w siatce, to jednak strzał okazał się minimalnie niecelny! Od początku drugiej połowy to nasz zespół lepiej wyglądał na boisku. Udało nam się zepchnąć rywali do defensywy, i nie musieliśmy długo czekać na kolejną sytuację. Ta miała miejsce w 71. minucie meczu. Niepewnie interweniował bramkarz Łomianek, ale Mateusz Trąbiński uderzył zbyt lekko i piłkę wybili defensorzy gospodarzy. Dziewięć minut później Wicher był bliski upragnionego gola. Z rzutu wolnego dośrodkował Adam Pazio, a głową strzelał Krystian Hargot. Piłka spadła na górną część bramki. Chwilę później, piłkę w środku boiska stracił Daniel Gomulski, a groźną akcję rywali faulem przerwał Krystian Hargot. Niestety środkowy pomocnik Wichru za to zagranie otrzymał drugi żółty, a w konsekwencji czerwony kartonik i podobnie jak na jesieni, Wicher kończył mecz z Łomiankami w 10-tkę. To był moment zwrotny całego meczu. W mocno zmęczonych i słabo spisujących się w drugiej połowie gospodarzy, wstąpiły nowe siły. Łomianki rzuciły się do ataku, jednak w pierwszych minutach osłabieniu przetrwaliśmy tę „nawałnice”. Groźnie pod naszą bramką było w zasadzie tylko w 89. minucie gry, gdy głową wzdłuż bramki zagrał Daniel Ciechański, ale rywalom zabrakło zamknięcia. Gdy wydawało się, że mecz zakończy się bezbramkowym remisem, a na zegarze upływała właśnie 94., ostatnia minuta doliczonego czasu gry, gospodarze wywalczyli rzut rożny. Po centrze z kornera, piłka przypadkowo odbiła się od stopy Adriana Banaszka i trafiła do zupełnie niekrytego Marcina Bochenka, który ku uciesze swoich kibiców, z bliska trafił do siatki (0:1). Chwilę później padła druga bramka, która była konsekwencją tej pierwszej. Rzuciliśmy wszystko na jedną kartę, starając się zaatakować w poszukiwaniu wyrównującego trafienia. Niestety nadzialiśmy się na zabójczy kontratak, który strzałem z bliskiej odległości wykończył Kamil Kądziela (0:2). Sędzia Robert Koc nie pozwolił już wznowić gry od środka i nasza porażka w Łomiankach stała się faktem.
Ciężko pozbierać myśli po takim spotkaniu. Przegraliśmy mecz, w którym na pewno nie byliśmy gorszym zespołem. Druga połowa toczyła się pod nasze dyktando. Były sytuacje, których niestety nie wykorzystaliśmy. Potem musieliśmy walczyć w osłabieniu, po wykluczeniu Krystiana Hargota. Przez pierwszych kilka minut naprawdę udało nam się opanować sytuację, i gdy wydawało się, że z Łomianek wywieziemy jeden punkt, w przedostatniej akcji meczu zabrakło koncentracji, skupienia, a może trochę szczęścia? Finał jest każdemu znany. Wczoraj nie wyszło, ale teraz musimy zrobić wszystko, by z tej porażki wyciągnąć wnioski i wrócić na właściwe tory. Nic nie jest jeszcze stracone, nic nie jest jeszcze przesądzone. Przypominamy, że drugie miejsce w tabeli gwarantuje grę w barażu. Przed nami jeszcze kilka ciężkich spotkań, ale głęboko wierzymy w to, że na koniec sezonu zajmiemy jedno z dwóch pierwszych miejsc w tabeli, a rewanż na Łomiankach będziemy mogli wziąć już w rozgrywkach V ligi. Póki co te dalekosiężne plany musimy odłożyć na bok, bowiem w sobotę 27. kwietnia zmierzymy się u siebie z dobrze prezentującym się wiosną Świtem II Nowy Dwór Mazowiecki, który kilka kolejek temu wygrał u siebie 2:0 właśnie z KS Łomianki. To będzie ciężki mecz, ale po piętach depcze nam już Bug Wyszków, a my nie mamy już marginesu błędu.
💙🤍💙 MKS Wicher Kobyłka: Anusiewicz – Pazio ©️, Gołąb, Baraukau – Rajkowski, Hargot 🟨🟨83′🟥, Gomulski (88′ Derlatka), Szulkowski 🟨, Płoszka (59′ Suchocki) – Trąbiński 🟨 (72′ Banaszek), Skotnicki (90′ Jąkała)
20 kwietnia 2024, 11:00 – XXI kolejka Amnis Energia Ligi Okręgowej – Łomianki
Klub Sportowy Łomianki 🆚 MKS Wicher Kobyłka 2️⃣ : 0️⃣ ( 0️⃣ : 0️⃣ )
⚽️ bramki: Marcin Bochenek (90′), Kamil Kądziela (90′)
🟨 żółte kartki (Wicher): Mateusz Trąbiński, Jan Szulkowski, Krystian Hargot x2
🟥 czerwona kartka: Krystian Hargot 83′ za dwie żółte
widzów: 150
sędziował: Robert Koc (Wydział Sędziowski Warszawa)

MKS Wicher Kobyłka VS Wilga II Garwolin

Relacja i opis sobotniego meczu jedynki, oczami naszego Kibica Darka
👇👇👇👇
⚽️ Efektowny rewanż! 💪
Efektownym i okazałym zwycięstwem zakończył się wczorajszy, domowy mecz XX kolejki Amnis Energia Ligi Okręgowej. MKS Wicher Kobyłka rozgromił Wilgę II Garwolin – 6️⃣ : 0️⃣ ( 1️⃣ : 0️⃣ ). Po dwie bramki dla drużyny prowadzonej przez trenera Filipa Górala zdobyli Jan Skotnicki i Jan Szulkowski, a po jednym trafieniu dołożyli Sebastian Gołąb oraz Adrian Banaszek. Tym samym udanie zrewanżowaliśmy się rywalom za bezbramkowy, jesienny remis w Uninie.
Po raz pierwszy tej wiosny, piłkarze Wichru mieli okazję zagrać w Kobyłce na głównym boisku z naturalną nawierzchnią. Po chwilowym „zapoznaniu” z płytą, zespół trenera Filipa Górala ruszył do ataku. W 13. minucie gry miała miejsce pierwsza groźna akcja gospodarzy. Jan Skotnicki wyłożył piłkę w polu karnym Maciejowi Rajkowskiemu, ale nasz pomocnik trafił w obrońcę. Dobitka Daniela Gomulskiego również została zablokowana. Sześć minut później minimalnie pomylił się Daniel Gomulski, który z linii pola karnego uderzył lewą nogą, posyłając piłkę nad poprzeczką. W 22. minucie, Sebastian Gołąb długim podaniem obsłużył Aleksa Płoszkę, ale gracz wypożyczony z Marcovii Marki uderzył tylko w boczną siatkę. Chwilę później dominacja Wichru została w końcu potwierdzona bramką. Przed polem karnym piłkę zebrał Sebastian Gołąb, który zwiódł obrońcę, a następnie uderzył mocno pod poprzeczkę. Futbolówka po rękawicach bramkarza wpadła do siatki (1:0)! W kolejnych minutach przewaga naszego zespołu nie podlegała dyskusji, ale długo nie mogliśmy zagrozić bramce rywali. W końcu, w ostatnich pięciu minutach byliśmy bliscy podwyższenia prowadzenia. Najpierw w 41. minucie spotkania w polu karnym Wilgi ładnie dryblował Jan Skotnicki, który swoją akcję zakończył strzałem, który trafił niestety tylko w boczną siatkę. Minutę później, na listę strzelców powinien wpisać się Mateusz Trąbiński, któremu piłkę dogrywał Mateusz Derlatka. Popularny „Trąba” z kilku metrów uderzył jednak wprost w bramkarza, który zdołał przenieść piłkę nad poprzeczką. Chwilę potem, pierwszy strzał na naszą bramkę oddali goście. Po kontrataku, jeden z rywali uderzał z narożnika pola karnego zewnętrzną częścią stopy, ale nie trafił w bramkę. Do szatni schodziliśmy ze skromną, aczkolwiek jak najbardziej zasłużoną, jednobramkową zaliczką.
Prawdziwa kanonada strzelecka miała miejsce w drugiej części gry. Właściwie już w pierwszej akcji po wznowieniu gry, przed świetną szansą stanął Jan Skotnicki, który wykorzystał błąd w wyprowadzeniu piłki przez defensorów Wilgi. Były piłkarz m.in KS Raszyn, minął już golkipera, ale z ostrego kąta trafił w słupek. Napastnik Wichru długo nie przejmował się tą sytuacją, i już chwilę później, w odstępie kilkudziesięciu sekund zdobył dwie bramki! Najpierw Jan Skotnicki wykorzystał podanie Aleksa Płoszki, posyłając piłkę obok wychodzącego bramkarza (2:0), zaś chwilę potem nie pomylił się w sytuacji sam na sam, wykorzystując bardzo ładne podanie Daniela Gomulskiego (3:0)! Stało się jasne, że ciężko będzie rywalom odwrócić losy meczu. Pogodzeni ze swoim losem Garwolinianie rzadko atakowali naszą bramkę. W 53. minucie gry, jeden z rywali szukał swojego szczęścia po strzale z około… 40 metrów. Nie trafił jednak w światło bramki. Wicher z kolei nie spuszczał z tonu i w 56. minucie powinno być 4:0. Po zgraniu Jana Skotnickigo, Mateusz Trąbiński nie trafił w piłkę z około trzech metrów. Co się odwlecze to nie uciecze. W 59. minucie Wicher podwyższył prowadzenie. Na listę strzelców wpisał się wprowadzony chwilę wcześniej Jan Szulkowski, który z bliska trafił do siatki, po pięknej akcji Wichru, w której nasz zespół „rozklepał” rywali (4:0)! Kilkanaście sekund później bramkarz Wilgi uchronił swój zespół przed stratą kolejnej bramki, broniąc strzał Jana Skotnickiego. Dobrą interwencję golkiper Wilgi zanotował także w 68. minucie spotkania, gdy obronił mocny strzał Jana Szulkowskiego, który uderzał z ostrego kąta, z bliskiej odległości. Bramkarz Wilgi nie miał nic do powiedzenia chwilę później, gdy piękną akcją w polu karnym popisał się Adrian Banaszek. Rezerwowy Wichru odwrócił się z piłką, zwiódł obrońców i mocnym strzałem pod poprzeczkę wpisał się na listę strzelców (5:0)! Kompletnie rozbita Wilga posypała się i już dwie minuty później świętowaliśmy kolejne trafienie. Znowu „rozklepaliśmy” defensywę gości, i po sytuacji sam na sam gola zdobył Jan Szulkowski, któremu na pustą bramkę futbolówkę wyłożył Jan Skotnicki (6:0). Nasi piłkarze mieli apetety na większą liczbę goli. W 77. minucie, po wrzutce Adama Pazio, głową strzelał Adrian Banaszek ale bramkarz Wilgi złapał piłkę. Trzy minuty później rywale oddali pierwszy i ostatni celny strzał w tym meczu. Po rzucie wolnym, jeden z gości strzelił z narożnika pola karnego ale pewną interwencją popisał się Aleksander Grabek. W 86. minucie spotkania szansę na skompletowanie hattricka miał Jan Skotnicki, ale ze strzałem naszego zawodnika poradził sobie golkiper z Garwolina. W ostatniej akcji meczu Tomasz Lisicki dośrodkował piłkę w pole karne, ale Jan Skotnicki z kilku metrów nie trafił w światło bramki. Chwilę później sędzia Paweł Foryś zakończył spotkanie.
Po naprawdę bardzo dobrym meczu wygrywamy wysoko z Wilgą II Garwolin. Spotkanie miało bardzo jednostronny przebieg, rywale tego dnia nie byli w stanie zrobić tak naprawdę niczego. Wielka w tym zasługa naszych zawodników, którzy w drugiej połowie wrzucili wyższy bieg i rozbili rywali. To dobry prognostyk przed przyszłą sobotą i wyjazdowym meczu o „sześć punktów”, w którym Wicher zmierzy się z KS Łomianki.
💙🤍💙 MKS Wicher Kobyłka: Grabek – Pazio ©️🟨, Baraukau (72′ Gołędowski), Gołąb ⚽️ – Derlatka (57′ Szulkowski ⚽️⚽️🅰️) , Gomulski (72′ Lisicki), Rajkowski (73′ Szeretucha 🟨) , Hargot (65′ Spychaj), Płoszka 🅰️(57′ Suchocki) – Trąbiński (60′ Banaszek ⚽️), Skotnicki ⚽️⚽️🅰️🅰️
13 kwietnia 2024, 14:00 – XX kolejka Amnis Energia Ligi Okręgowej – Kobyłka
MKS Wicher Kobyłka 🆚 GKS Wilga II Garwolin 6️⃣ : 0️⃣ ( 1️⃣ : 0️⃣ )
⚽️ bramki: Sebastian Gołąb (23′), Jan Skotnicki (47′), (47′), Jan Szulkowski (59′), (71′), Adrian Banaszek (69′)
🟨 żółte kartki (Wicher): Adam Pazio, Rafał Szeretucha
widzów: 70
sędziował: Paweł Foryś (Wydział Sędziowski Warszawa)

MKS Wicher Kobyłka vs KS Legionovia II Legionowo


Łapcie relację na gorąco  z meczu pióra ✒️ red. Darka. Dzięki za szybki opis meczu

⚽️ Raju prowadzi do raju!

W dzisiejszym meczu XVIII kolejki Amnis Energia Ligi Okręgowej piłkarze MKS Wicher Kobyłka – Oficjalnie vs KS Legionovia Legionowo II – 3️⃣ : 0️⃣ ( 1️⃣ : 0️⃣ )! Dwie bramki dla podopiecznych trenera Filipa Górala zdobył Maciej Rajkowski, a jedno trafienie dołożył Mateusz Trąbiński. Dzięki dzisiejszej wygranej, Wicher zrównał się punktami z Łomiankami, które wczoraj przegrały 0:2 ze Świtem II Nowy Dwór Mazowiecki.

W Wielką Sobotę do Kobyłki przyjechały rezerwy trzecioligowej Legionovii. Licznie zgromadzeni kibice liczyli na to, że nasz zespół wykorzysta potknięcie lidera, który wczoraj przegrał swój mecz. Zgodnie z przewidywaniami to Wicher jako pierwszy ruszył do ataku. W 9. minucie, po długim zagraniu w pole karne, Rafał Szeretucha bardzo dobrze przyjął futbolówkę ale uderzył niecelnie. Siedem minut później gospodarze skonstruowali kolejną akcję ofensywną. Po długim podaniu, piłkę do środka boiska przytomnie zgrał Białorusin Artur Baraukau, a cudownym strzałem z powietrza popisał się Maciej Rajkowski, który trafił w samo okienko bramki (1:0)! Chwilę później mogliśmy podwyższyć prowadzenie. W polu karnym, z kilku metrów uderzał Jan Szulkowski, ale dobrze interweniował bramkarz przyjezdnych. W kolejnej akcji szczęścia szukał Adrian Banaszek, ale płaski strzał byłego gracza KS Halinów, minął nieznacznie słupek bramki. Po upływie pół godziny gry, znów pod bramką Legionowian znów było niebezpiecznie. Wicher wyszedł z groźnym kontratakiem, po którym w dobrej sytuacji znalazł się… Kacper Jąkała. Obrońca Wichru zakończył akcję strzałem, ale trafił wprost w golkipera gości. W ostatnim kwadransie spuściliśmy z tonu, oddając inicjatywę rywalom, którzy zwietrzyli swoją szansę. W 38. minucie meczu zawodnik rywali próbował zaskoczyć Emila Anusiewicza strzałem z dystansu, ale nie trafił w bramkę. Z kolei sześć minut później, były bramkarz Mazura Karczew zachował czujność po niebezpiecznie bitej piłce z rzutu wolnego, wybijając futbolówkę na „róg”. Ostatnie słowo w pierwszej odsłonie należało do gości. W doliczonym czasie gry uśmiechnęło się do nas szczęście, gdy jeden z Legionowian kopnął piłkę po ziemi tuż obok słupka. Do przerwy prowadziliśmy 1:0.

Minutę po zmianie stron Wicher zameldował się pod bramką gości. Z pola karnego półwolejem uderzył Jan Szulkowski ale pomylił się dość znacznie. Odpowiedź gości miała miejsce w 51. minucie, gdy  niefrasobliwy sposób piłkę na środku boiska stracił Sebastian Gołąb. Na nasze szczęście konsekwencji tego błędu nie było gdyż strzał rywala był niecelny. Chwilę później dobrze w polu karnym Legionovii dryblował wprowadzony na drugą połowę Jan Skotnicki. Napastnik Wichru zakończył swoją akcję strzałem lewą nogą, ale posłał piłkę obok słupka. W 58. minucie spotkania wątpliwości już nie było. Przeprowadziliśmy szybką akcję, Jan Szulkowski zagrał w pole karne do Adriana Banaszka, który mógł kończyć akcję strzałem, ale odegrał piłkę do Mateusza Trąbińskiego, a popularny „Trąba” piętą posłał futbolówkę do siatki (2:0)! Chwilę później Wicher zadał kolejny cios. Indywidualną akcję na skrzydle przeprowadził Jan Szulkowski. Po wrzutce naszego najskuteczniejszego zawodnika, bramkarz rywali odbił piłkę przed siebie, a ze skuteczną dobitką pospieszył Maciej Rajkowski, który skompletował dublet (3:0). W 65. minucie zespół trenera Filipa Górala miał szansę na podwyższenie prowadzenia. Głową z kilku metrów strzelał Mateusz Trąbiński, ale trafił wprost w bramkarza przyjezdnych. Ambitnie walcząca Legionovia, pomimo trzybramkowej straty, nie rezygnowała z ataków. W 67. minucie goście byli bliscy trafienia. Po zbyt krótkim wybiciu piłki głową, jeden z rywali z kilku metrów trafił w słupek, zaś dziesięć minut później, dobrą interwencją popisał się Emil Anusiewicz, który przerzucił piłkę nad poprzeczką po strzale z rzutu wolnego, z odległości około 20. metrów od naszej bramki. Przyjezdni sprytnie próbowali rozegrać korner, zagrywając na trzydziesty metr, ale strzał z powietrza nie trafił w światło bramki. W odpowiedzi, chwilę później Damian Suchocki minimalnie pomylił się przy próbie lobu, posyłając piłkę nad bramkarzem ale i nad poprzeczką. W 80. minucie gry Legionowianie starali się zaskoczyć nas strzałem z dystansu ale bez rezultatów. Bliżej gola w końcówce był Wicher. Najpierw w 89 minucie, Bartosz Jankowski dośrodkował na głowę Mateusza Borowskiego, który z kilku metrów nastrzelił piłką rywala. Chwilę później, po kornerze, na listę strzelców mógł wpisać się Damian Suchocki, ale główkował nad bramką. Równo po upływie 90. minut arbiter Hubert Jarosz zakończył spotkanie, które zakończyło się pewnym zwycięstwem Wichru.

W Wielką Sobotę, przy pięknej pogodzie i licznej widowni, zawodnicy Wichru dopisują kolejne, ale bardzo cenne trzy punkty, które pozwalają nam zrównać się z liderem, co zwiastuje jeszcze ciekawszą rywalizację! Ozdobą spotkania była przepiękna bramka Macieja Rajkowskiego, dzięki której prowadziliśmy po pierwszej połowie. Z kolei dwie bramki zdobyte w krótkim odstępie czasu w drugiej odsłonie, pozwoliły nam spokojniej rozgrywać piłkę. Momentami było chyba jednak za spokojnie, bo goście mieli swoją szansę. Mimo wszystko nasze zwycięstwo było pewne i jak najbardziej zasłużone! Święta spędzimy na pewno w dobrych humorach. Korzystając z okazji, oczywiście chcielibyśmy życzyć wszystkim trenerom, zawodnikom, kibicom, rywalom i odwiedzającym naszą stronę, Spokojnych i Wesołych Świąt! Do ligowej rywalizacji wracamy za tydzień. O 12:30 na wyjeździe zmierzymy się z Gromem Warszawa.

💙🤍💙 MKS Wicher Kobyłka: Anusiewicz – Jąkała 🟨 , Pazio ©️ (27′ Krupiński), Baraukau 🅰️🟨(85′ Borowski) – Derlatka (60′ Suchocki), Gołąb, Rajkowski ⚽️⚽️  (81′ Jankowski), Szulkowski, Szeretucha (46′ Skotnicki) – Banaszek 🅰️(60′ Gomulski), Trąbiński ⚽️ (69′ Sulich)

30 marca 2024, 11:00 – XVIII kolejka Amnis Energia Ligi Okręgowej – Kobyłka (boczne boisko)

MKS Wicher Kobyłka 🆚 KS Legionovia Legionowo II 3️⃣ : 0️⃣ ( 1️⃣ : 0️⃣ )

⚽️ bramki: Maciej Rajkowski (16′), (60′), Mateusz Trąbiński (58′)

🟨 żółte kartki (Wicher): Kacper Jąkała, Artur Baraukau

widzów: 120

sędziował: Hubert Jarosz (Wydział Sędziowski Warszawa)

Informacja Klubu MKS Wicher Kobyłka

Szanowni Państwo,

Zimowe okienko transferowe to czas wzmożonej aktywności klubów, scoutów i agentów sportowych, oraz personalnych decyzji samych zawodników. Dlatego też, tak jak to czynią inne kluby, przypominamy o zdrowych zasadach współpracy.

Każdemu Klubowi zależy na prawidłowym rozwoju swoich wychowanków, a zmiany barw klubowych to rzecz naturalna. Zawsze służymy radą i opinią o ewentualnej zmianie środowska sportowego w którym zawodnik ma możliwość dalszego rozwoju. Zachowując odpowiednie standardy i szanując obowiązujące umowy i regulaminy, przy podejmowaniu decyzji (zarówno inne kluby jak i piłkarze/rodzice/opiekunowie piłkarzy) prosimy kierować się poniższymi wytycznymi:

– podpisane deklaracje gry amatora na sezon 2022/2023 obowiązują do końca czerwca 2023 r.

– każde zaproszenie na zajęcia testowe lub mecze testowe, udziały w turniejach muszą być wystosowane oficjalnie przez klub testujący i wysłane na e-mail klubowy: biuro@mkswicherkobylka.pl Jest to jedyna forma zaproszenia na testy. Wszelkie kontakty przez różnego rodzaju komunikatory, sms, kontakty przez trenerów, rodziców czy samych zawodników nie będą honorowane.

– samo zaproszenie nie upoważnia do możliwości wzięcia udziału zawodnika w testach

–  zaproszeniu powinna być szczegółowa informacja, który zawodnik jest zapraszany na testy, data i miejsce odbywania testów oraz oświadczenie o objęciu naszego zawodnika ubezpieczeniem na czas trwania testów

– ostateczny termin na udział w testach ustalony jest na 10.02.2023 r.

– Klub MKS Wicher Kobyłka zobowiązuje się odpowiedzieć na każde zaproszenie na testy

udział w zajęciach testowych, meczach testowych, turniejach w barwach innych klubów, może się odbyć tylko za zgodą Zarządu klubu MKS Wicher Kobyłka

– po uzyskaniu zgody, Zawodnik uczestniczy w testach

– po określonym terminie testowym,  Klub pozyskujący występuje o transfer lub  zawodnik wraca do zajęć w MKS Wicher Kobyłka

– Klub odstępujący i pozyskujący ustalają warunki transferu i po ustaleniu zgodnych stanowisk Klub MKS Wicher Kobyłka wydaje zgodę na transfer i potwierdza rozwiązanie deklaracji.

 

Mamy nadzieje na poszanowanie tych zasad i zrozumienie takich warunków współpracy.

                                                                       

                                                                                                                                                                                                                 Z poważaniem

                                                                                                                                                                                                       Zarząd MKS Wicher Kobyłka

Wicher Kobyłka vs KS Wesoła (liga okregowa) RELACJA

🖊Relacja z meczu wicherkobylka.futbolowo.pl: https://www.facebook.com/wicher.futbolowo/posts/pfbid02Reue2nZc29cKsTmedEkpvT4HV91gppAbx6J5HyGAK8eTptPdpMKFajFbypZURnJLl
📷 foto: Maciej Gronau – https://www.facebook.com/WWLonTHErun/posts/pfbid0EmnTi2VJF3CAZhosF9VVS5H1ZPdTwUfqCqZ8cM4ovB6B9mp54n8oYGRJVcLZw2vol

We wczorajszym meczu VII kolejki Amnis Energia Ligi Okręgowej, MKS Wicher Kobyłka wygrał przed własną publicznością z KS „Wesoła”3️⃣ : 2️⃣ ( 1️⃣ : 1️⃣ ). Bramki dla ekipy trenera Kamila Boratyńskiego zdobywali Kamil Senda oraz Ilya Lobarau i Łukasz Sawicz, dla których były to debiutanckie trafienia w naszym zespole!
Zapraszamy na relację z wczorajszych wydarzeń ⤵️
Do spotkania z KS Wesoła podeszliśmy z trzema zmianami w składzie względem ostatniego ligowego pojedynku z PKS Radość. Za żółte kartki pauzował Krystian Hargot, z powodu kontuzji wypadł Tomasz Lisicki a miejsca w meczowej kadrze zabrakło także dla Roberta Sosnowskiego. Szansę gry od pierwszej minuty dostali Jakub Kiliński, Kamil Senda oraz Ilya Lobarau.
We wczorajszym spotkaniu od początku działo się sporo. Już w 3. minucie gry oddaliśmy pierwszy strzał na bramkę rywali. Damian Slyusarenko przeniósł jednak piłkę wysoko nad poprzeczką. Goście odpowiedzieli kilka chwil potem, zagrywając długą piłkę do napastnika, który wygrał pojedynek z Kacprem Jąkałą. Nasz kapitan próbując ratować sytuację, trafił niestety wślizgiem w nogi przeciwnika i decyzja arbitra mogła być tylko jedna – rzut karny. Z jedenastu metrów celnie przymierzył Michał Kucharczyk, wyprowadzając tym samym swój zespół na prowadzenie (0:1). Szybko stracona bramka na szczęście nie spowodowała popłochu w naszych szeregach. Spokojnie zabraliśmy się za odrabianie strat. W 10. minucie próbę z dystansu podjął Ilya Lobarau ale Białorusin uderzył mocno niedokładnie. Dwie minuty później przejęliśmy futbolówkę w środkowej części boiska, która błyskawicznie trafiła pod nogi Antoniego Orlińskiego. Były zawodnik PKS Radość wbiegł w pole karne, gdzie został sfaulowany przez rywala, a arbiter po raz drugi w tym meczu wskazał na „wapno”, tym razem po przeciwnej stronie boiska. Do futbolówki podszedł Kamil Senda, który spokojnym i precyzyjnym strzałem doprowadził do wyrównania (1:1). Po strzeleniu gola chcieliśmy pójść za ciosem i tworzyliśmy kolejne okazje bramkowe. Najpierw z rzutu wolnego niecelnie uderzył Damian Slyusarenko, chwilę później próbował Maciej Rajkowski, ale jego strzał z dystansu także nie trafił w światło bramki. Trzecia sytuacja to strzał z pola karnego ale Ilya Lobarau został w porę zablokowany. Goście odpowiedzieli w 27. minucie gry, po strzale z rzutu wolnego, z około 30. metrów, z którym bez problemu poradził sobie Aleksander Grabek. Pięć minut później miała miejsce sytuacja, która zapewne miała wpływ na dalszy przebieg meczu. Jeden z rywali zagrał piłkę ręką w sytuacji, po której Ilya Lobarau mógł znaleźć się oko w oko z bramkarzem Wesołej. Arbiter Hubert Jarosz wyciągnął czerwony kartonik i odesłał winowajcę do szatni. Próbowaliśmy natychmiast wykorzystać grę w przewadze, ale rzut wolny w tej akcji nie przyniósł nam korzyści bowiem Kamil Senda trafił wprost w mur. Gra w przewadze ułatwiała nam tworzenie sytuacji bramkowych. Na kolejną nie musieliśmy długo czekać. W 36. minucie gry Ilya Lobarau uderzył prawą nogą z pola karnego, ale świetna interwencja Piotra Szpaka uchroniła KS Wesoła przed utratą gola. Trzy minuty później wprowadzony chwilę wcześniej za kontuzjowanego Jakuba Kilińskiego Krystian Kurek, wpadł dynamicznie w pole karne, ale jego zagranie wzdłuż bramki było bardzo niedokładne i zaprzepaściło szansę bramkową. Chwilę później mogliśmy wyjść na prowadzenie po tym jak dokładnym dośrodkowaniem popisał się Łukasz Sawicz ale Antoni Orliński przymierzył głową niecelnie. Mimo kilku okazji, nie udało nam się w pierwszej części spotkania wykorzystać gry w przewadze i do szatni schodziliśmy remisując 1:1.
Na drugą połowę nasz zespół wyszedł jeszcze bardziej zmotywowany, z nastawieniem by jak najszybciej wykorzystać osłabienie rywala i wyjść na prowadzenie. Już chwilę po wznowieniu gry od środka mieliśmy pierwsze sytuacje. Najpierw niecelnie przymierzył Ilya Lobarau, chwilę później z dystansu kopnął Kamil Senda ale Piotr Szpak odbił piłkę do boku. W 48. minucie gry Wicher stanął przed kolejną wyśmienitą okazją bramkową. Po zagraniu z rzutu rożnego, Kacper Jąkała zgrał piłkę głową wzdłuż bramki. Futbolówka trafiła do Damiana Suchockiego, który z kilku metrów miał skierować piłkę do pustej bramki. Miał, bo w ostatniej chwili „Suchego” uprzedził zawodnik rywali, który wybił piłkę. W tej samej akcji oddaliśmy jeszcze strzał za sprawą Krystiana Kurka, z którym bez problemu poradził sobie golkiper przyjezdnych. Po pięciu minutach przerwy, kolejne akcje sunęły pod bramkę przeciwników. W 54. minucie gry, zza pola karnego lewą nogą kąśliwie uderzył Damian Suchocki, a bramkarz gości odbił piłkę na róg. Po krótko rozegranym kornerze, futbolówka trafiła pod nogi Damiana Slyusarenko, którego techniczny strzał trafił tylko w górną siatkę bramki. Pięć minut później nasze wysiłki w końcu zostały docenione. W pole karne zacentrował Kamil Senda, tam piłkę brzuchem szczęśliwie zgrał Adrian Krupiński, a Ilya Lobarau celnie przymierzył prawą nogą (2:1)! Po wyjściu na prowadzenie nieco spuściliśmy z tonu, ale nadal nie rezygnowaliśmy z poszukiwania kolejnych goli. W 65. minucie gry Antoni Orliński otrzymał w polu karnym podanie ale strzał „Wszołka” zablokowali defensorzy rywali. Pięć minut później, Antoni Orliński znów znalazł się w obrębie pola karnego. Tym razem napastnik Wichru nie strzelał, a podał przytomnie piłkę do wbiegającego w pole karne Łukasza Sawicza, który ze stoickim spokojem pokonał Piotra Szpaka (3:1)! Wydawało się, że dwubramkowe prowadzenie oraz gra w przewadze jednego zawodnika to solidna zaliczka, która zapewni nam spokój. Nic jednak bardziej mylnego. Ambitni goście nie złożyli broni i w 77. minucie gry, po świetnym rajdzie Uladzislaua Kasavetsa zdobyli bramkę kontaktową (3:2). Końcówka była emocjonująca. Rywale rzucili się do ataku w poszukiwaniu wyrównującego gola, co szybko mogło się na nich zemścić. Niestety w 79. minucie meczu, po zagraniu Łukasz Sawicza, Remigiusz Muszyński nieczysto trafił w piłkę. Chwilę później jeden z rywali zdecydował się na indywidualny rajd zakończony strzałem, na nasze szczęście niecelnym. W 84. minucie gry, z dystansu odważnie przymierzył rezerwowy Paweł Gołędowski, ale Piotr Szpak pewnie chwycił futbolówkę. W końcówce goście próbowali rozpaczliwych ataków, które nie przyniosły im jednak trzeciego gola. Mecz ostatecznie zakończył się zwycięstwem Wichru, a trzy punkty zasłużenie zostały w Kobyłce.
Wczorajszy mecz zaczęliśmy źle, ale na szczęście nie wybiło nas to z rytmu. Zdołaliśmy szybko wyrównać, a potem wykorzystywaliśmy konsekwentnie grę w przewadze. Dość długo gości przy „życiu” utrzymywał bramkarz, który kilkukrotnie zapobiegł utraty gola, ale w końcu udało nam się dwukrotnie go pokonać. I w tym momencie nie poszliśmy za ciosem, nie podwyższyliśmy wyniku, ani nawet nie utrzymaliśmy go. Chwila rozluźnienia w naszych szeregach poskutkowała utratą gola, co na pewno nie powinno się wydarzyć, bo grający w 10-tkę rywal, poczuł jeszcze, że może w końcówce powalczyć o remis. Kilka ostatnich minut było nerwowych, ale wszystko zakończyło się szczęśliwie. Zasłużone zwycięstwo dowieźliśmy do końca. Za tydzień czeka nas trudne zadanie jakim jest mecz wyjazdowy z Klub Sportowy Madziar Nieporęt.
💙🤍💙 MKS Wicher Kobyłka: Grabek – Jąkała ©️, Krupiński 🅰️, Suchocki 🟨 (66′ Borowski) – Sawicz ⚽️ (90′ Wojda), Slyusarenko, Senda ⚽️ (82′ Gołędowski 🟨), Rajkowski (75′ Muszyński), Kiliński (37′ Kurek) – Lobarau ⚽️, Orliński 🅰️, 🅰️
24 września 2022, 12:00 – VII kolejka Amnis Energia Ligi Okręgowej – Kobyłka
⚽️ bramki: Kamil Senda (13′) z rzutu karnego, Ilya Lobarau (59′), Łukasz Sawicz (70′) – Michał Kucharczyk (7′) z rzutu karnego, Uladzislau Kasavets (77′)
🟨 żółte kartki (Wicher): Damian Suchocki, Paweł Gołędowski
sędziował: Hubert Jarosz (Wydział Sędziowski Warszawa)
widzów: 70

PKS Radość vs Wicher Kobyłka

Relacja z meczu (poniżej) dzięki: wicherkobyłka.futbolowo.pl

⚽️ Indolencja strzelecka w Radości…

We wczorajszym, wyjazdowym meczu VI kolejki Amnis Energia Ligi Okręgowej MKS Wicher Kobyłka przegrał z PKS Radość0️⃣ : 2️⃣ ( 0️⃣ : 0️⃣ ). Wygrała drużyna, która była niezwykle skuteczna, my z kolei nie potrafiliśmy wykorzystać wielu sytuacji bramkowych i do Kobyłki wróciliśmy na tarczy. Zapraszamy na relację z wczorajszych, boiskowych wydarzeń ⤵️

Pierwsze minuty spotkania upłynęły pod znakiem walki z obu stron. Na boisku było nerwowo, czasem też chaotycznie. Dopiero w 21. minucie gry zrobiło się ciekawiej, a to za sprawą Krystiana Hargota, który wywalczył rzut wolny z odległości około 25. metrów od bramki PKS-u. Z rzutu wolnego lewą nogą zakręcił Damian Suchocki, bramkarz stał jak wryty, część kibiców z Kobyłki zaczęła się cieszyć, ale radość ta okazała się przedwczesna. Popularny „Suchy” pomylił się nieznacznie, posyłając piłkę tuż obok słupka. Trzy minuty później nasz zespół przeprowadził składną akcję. Antoni Orliński wypuścił podaniem Łukasza Sawicza, który zagrał z prawego skrzydła w pole karne do Roberta Sosnowskiego. Niestety futbolówka skozłowała przed naszym zawodnikiem, przez co „Sosna” nie trafił w nią czysto. Dwanaście minut później, środkiem boiska przedarł się Tomasz Lisicki, który zdecydował się na strzał z dystansu. I tym razem zabrakło niewiele, piłka po strzale naszego pomocnika poszybowała tuż obok słupka bramki Sebastiana Doleckiego! W 39. minucie gry Damian Slyusarenko również pokusił się o próbę z dystansu, ale były zawodnik Polonii II Warszawa kopnął piłkę wysoko nad bramką. Tuż przed przerwą, swoje pierwsze uderzenia na bramkę oddali gospodarze. Najpierw w 42. minucie, potem w 45. minucie meczu. W obu sytuacjach nasz golkiper nie musiał interweniować gdyż były to próby niecelne. Do szatni schodziliśmy przy bezbramkowym remisie, choć wydawało się, że łapiemy powoli wiatr w żagle i jesteśmy w stanie uzyskać korzystny wynik.

Druga odsłona meczu rozpoczęła się dla nas fatalnie. Straciliśmy piłkę na wysokości pola karnego gospodarzy, którzy od razu posłali długie podanie do przodu, w kierunku zawodnika, którego pilnował Kacper Jąkała. Niestety nasz kapitan źle obliczył tor lotu piłki, co skrzętnie wykorzystał Maciej Grabicki, posyłając piłkę do bramki efektownym strzałem (0:1). Utrata gola nie podcięła nam skrzydeł. Niemalże natychmiast zabraliśmy się za odrabianie strat. Pierwsza szansa nadarzyła się w 52. minucie gry, kiedy to wywalczyliśmy rzut wolny, na wysokości narożnika pola karnego. Na bezpośrednie uderzenie ze stałego fragmentu gry zdecydował się Damian Suchocki, ale posłał piłkę wysoko nad bramką. Chwilę później stworzyliśmy sobie sytuację, po której powinno być 1:1. Antoni Orliński zagrał w pole karne do Roberta Sosnowskiego, który z pięciu metrów fatalnie przestrzelił lewą nogą. Trzy minuty później odpowiedzieli rywale, ale strzał z pola karnego wybił Kacper Jąkała. Niespełna dwie minuty później, popularny „Sosna” stanął kolejny raz przed szansą na gola. Tym razem po dośrodkowaniu Macieja Rajkowskiego, najbardziej doświadczony gracz Wichru strzelał głową. Niestety futbolówka „przelała” się po głowie Roberta, przez co jego strzał był niecelny. W 59. minucie gry Robert Sosnowski spróbował swojego szczęścia za sprawą strzału z dystansu. Do bramki było daleko, strzał „Sosny” był co prawda celny, ale nie sprawił kłopotów golkiperowi Radości. Nie minęła minuta a kolejny atak sunął na bramkę gospodarzy. Tym razem tuż sprzed linii pola karnego uderzał Antoni Orliński. Były zawodnik PKS Radość strzelił jednak lekko i po raz kolejny Sebastian Dolecki zanotował udaną interwencję. Chwilę później bramkarza gospodarzy sprawdzić jeszcze chciał Maciej Rajkowski, ale jego strzał z dystansu był bardzo niecelny. W 62. minucie meczu miał miejsce incydent, który jeszcze bardziej skomplikował naszą sytuację. Krystian Hargot otrzymał żółtą kartkę za faul, po czym w niewybredny sposób skomentował decyzję arbitra, która błyskawicznie wyciągnął drugi żółty, a w konsekwencji czerwony kartonik i odesłał naszego gracza do szatni. Rywale mieli ułatwione zadanie, z czego chcieli niemalże od razu skorzystać. W 64. minucie meczu groźnie główkował Mateusz Trąbiński, ale nie trafił w światło bramki. W odpowiedzi Maciej Rajkowski kopnął zza pola karnego, ale Sebastian Dolecki na raty złapał futbolówkę. W 69. minucie meczu rywale wywalczyli rzut rożny. Ze stałego fragmentu gry jeden z gospodarzy wkręcił piłkę do bramki, podwyższając prowadzenie swojej drużyny, choć miejscowi zaliczyli tę bramkę Mateuszowi Trąbińskiemu, który czupryną mógł trącić jeszcze piłkę (0:2). Nasza sytuacja była już bardzo trudna. Dwubramkowa strata i gra w osłabieniu. Nie zrezygnowaliśmy jednak z ataków i w dalszym ciągu walczyliśmy o gola. Musieliśmy się przy tym odkryć, co przełożyło się także na szanse rywali. Blisko podwyższenia wyniku miejscowi byli w 74. minucie spotkania, kiedy to po celnej główce, Aleksander Grabek odbił piłkę do boku. W odpowiedzi, pięć minut później, po rzucie rożnym głową uderzał Adrian Krupiński, który minimalnie się niestety pomylił. W 86. minucie meczu szansę na zmniejszenie strat miał jeszcze rezerwowy Krystian Kurek, który w polu karnym rywali kopnął piłkę lewą nogą ale niestety zbyt lekko by zaskoczyć bramkarza. W ostatniej akcji meczu Kamil Senda wpadł z piłką w pole karne gospodarzy, ale zamiast strzelać, szukał podania do Krystiana Kurka, co skończyło się zablokowaniem. Chwilę później arbiter odgwizdał koniec spotkania a 3 punkty zostały w Radości…

Choć Radość to dla nas trudny teren, to wczorajszy mecz był jak najbardziej do wygrania. W pierwszej połowie dwukrotnie byliśmy blisko prowadzenia. Druga część meczu rozpoczęła się dla nas źle, ale potem stwarzaliśmy sytuacje, które powinny zakończyć się golami. Nawet grając w osłabieniu, byliśmy w stanie wykreować sobie sytuacje strzeleckie. Tylko jeśli nie będziemy wykorzystywać takich okazji, to nie mamy co myśleć o zwycięstwie. Niewątpliwie mamy problem ze skutecznością, o czym świadczy fakt, że w 6. meczach zdobyliśmy zaledwie 2. gole. Nie posiadamy w tej chwili w zespole typowej „9-tki”, zawodnika, który z zimną krwią potrafiłby wykorzystać okazje bramkowe czy błędy przeciwników. Przed naszymi trenerami trudne zadanie, by znaleźć rozwiązanie problemu. Czasu na to jest mało, ponieważ za tydzień w meczu o przysłowiowe 6 punktów zagramy z KS „Wesoła”. Czekamy aż worek z bramkami się rozsypie.

💙🤍💙
Skład MKS Wicher Kobyłka: Grabek – Jąkała ©️ (84′ Wojda), Krupiński, Suchocki – Sawicz, Slyusarenko (57′ Senda), Hargot 🟨🟨=🟥63′, Lisicki 🟨 (68′ Kurek), Rajkowski – Sosnowski, Orliński

17 września 2022, 15:00 – VI kolejka Amnis Energia Ligi Okręgowej – Warszawa

Wynik:

⚽️ bramki: Maciej Grabicki (47′), Mateusz Trąbiński (69′)
🟨 żółte kartki (Wicher): Tomasz Lisicki, Krystian Hargot x2
🟥 czerwona kartka: Krystian Hargot 63′ za dwie żółte
widzów: 60
sędziował: Kacper Borkowski (Wydział Sędziowski Warszawa)

PKS Radość vs Wicher Kobyłka

🟦⬜️🟦ZAPOWIEDŹ 🟦⬜️🟦#Seniorzy #LigaOkręgowa #ZdjęcieZBoiska
Tym razem seniorzy rozegrają mecz na wyjeździe z Warszawską Radością, która od trzech spotkań nie wygrała meczu. Wicher podbudowany ostatnim zwycięstwem z rezerwami Świtu, dołoży wszelkich starań aby wrócić do Kobyłki z trzema punktami. Zapraszamy na mecz, szczegóły poniżej⬇️

⬜️🟩PKS Radość 🆚 MKS Wicher Kobyłka⬜️🟦
📆 17 września 2022
⏰ godz. 15:00
📌 ul. Wielowiejska 10, Warszawa

Zdjęcia użyte w grafice dzięki: https://www.facebook.com/zdjeciezboiska